Ten zbiór esejów Czesława Miłosza zawiera przede wszystkim refleksje na temat twórczości ludzi pióra różnych epok, którzy z różnych powodów okazali się dla poety znaczący. Mickiewicz, Blake, Dostojewski. Znalazło się również miejsce na przekłady - od Baudelaire'a po Księgę Eklezjasty. Wydaje się, że ten ogród ze słów Miłosz potraktował jako kolejną okazję do zaprezentowania swojej erudycji i źle udawanej (a może wcale nie istniejącej?) skromności. Nawet laik przyzna, że zestawienie tak różnych tekstów jak tych wychodzących spod pióra autora "Padliny" i tekstów natchnionych budzi opór. Chyba że jedynym celem jest szokowanie odbiorców, bo w tej materii jak wiadomo wszystkie chwyty są dozwolone. Na szczęście utrwalone, raz zapisane słowa bezlitośnie obnażają intencje twórcy. Przekona się o tym każdy czytelnik Miłosza, kiedy z rozczarowaniem będzie przemierzał kolejne ogrody jego słów.